*Oczami Jessicy*
Kurde.. Boję się nowego liceum, boję się, że nie dam rady. Boję się tego, że nikogo tam nie poznam, że nie polubią mnie i nie zakoleguję się z nimi...
8:30, dzisiaj do szkoły na 9:30. Zacznę się szykować, aby być na miejscu szybciej. Może kogoś poznam? Nie wiem, muszę przetrwać chociaż dzisiaj, żeby potem było łatwiej. Ubiorę się jakoś ładnie.
*Na miejscu w szkole*
Szkoła jest dosyć duża... Myślę, że chyba się nie zgubię... Pierwsza moja lekcja to chemia. Poszukam klasy i zaczekam przed wejściem. Czuję, że ktoś cały czas na mnie patrzy.. To chyba ten blondyn z grupki uczniów palących przed wejściem do szkoły.. Nie mogę dużej tego znieść, gapi się cały czas i chodzi za mną o co mu chodzi?
-Hej ty! Nowa jesteś? - krzyknął to właśnie on, a reszta chłopaków i dziewczyn parsknęła śmiechem.
Zignorowałam to... No trudno, nie będzie łatwo w tej szkole, ale jakoś dam radę, nie poddam się..
___________________________________________________________________________
Pierwszy rozdział dosyć krótki. Zachęcam do czytania dalszych części, które będą niebawem, obserwujcie bloga i piszcie w komentarzach opinie oraz to czy pisać dalej. To bardzo motywuje! ♥